Miejska mobilizacja

Odwiedziłam niedawno małe miasteczko na Podhalu. Znam je od dawna, ale teraz nie mogłam poznać. Zadbane, czyściutkie i po prostu kwitnące. Wszędzie pełno zieleni i kwiatów. Zapytałam znajomych, skąd ta zmiana. Usłyszałam, że nowi gospodarze wręcz zakochali się w reklamie zakładanie ogrodów Olsztyn i wprowadzają ją w każdym możliwym zakątku miasta.

Zmobilizowali radnych, którzy po prostu podzielili miasto na sektory i każdy ma swoją działkę do zagospodarowania. Nie ma już bezpańskich trawników, na każdym jest tabliczka, kto się nim zajmuje. A trawnik najczęściej okala (czasem niewielką) grządkę kwiatów lub jakiś krzew. Wszystko zadbane, kwitnące i pachnące.

Przy każdej szkole jest ogródek. Młodzież dba o niego, bo miasto, to znaczy Rada Miejska, ogłosiła konkurs. Która szkoła zdobędzie najwięcej punktów za wygląd i użyteczność ogródka, pojedzie na wycieczkę krajoznawczą do wybranego przez komisję miasta. Pewnie wszyscy zechcą pojechać do Olsztyna.

Nawet przedszkola, i te państwowe i prywatne, też walczą o uznanie, mają małe ogródeczki z kwitnącymi krzewami (bo małe roślinki mogłyby zostać zadeptane przez maluchy). Ale już wiedzą przedszkolaki, że nie wolno zrywać liści ani niszczyć trawy – sami się nawzajem pilnują.

Comments are closed.